Olejek hydrofilowy - mój sposób na szybkie oczyszczanie cery/demakijaż

piątek, października 13, 2017

Olejek hydrofilowy - mój sposób na szybkie oczyszczanie cery/demakijaż


Czy słyszałaś o olejkach hydrofilowych? A może stosujesz je już od dawna? 

Dla mnie są one niezastąpionym elementem pielęgnacji cery. Towarzyszą mi od około siedmiu lat i przez ten czas nie znalazłam skuteczniejszego produktu do jej oczyszczania.

Jeżeli zależy Ci na skutecznym, ale zarazem delikatnym oczyszczaniu i demakijażu to ten wpis jest właśnie dla Ciebie. 

Zanim wyjaśnię Ci fenomen ich skuteczności, zwróć uwagę na skład kosmetyków jakich używasz do pielęgnacji swojej cery lub którymi wykonujesz makijaż. Sprawdź, czy zawierają silikony, oleje, pochodne ropy naftowej... Jeśli tak, samo użycie żelu lub mycie mydłem nie pomoże. Dlaczego? Bo są to filmotwórcze (tłuste, oblepiające) substancje, które z łatwością wchodzą w pory skóry i ją zapychają. Żel bądź mydło nie domyje Twojej cery tak głęboko i skutecznie jak olejek hydrofilowy, a część zanieczyszczeń, które na niej zostaną będą świetną pożywką dla bakterii propionibacterium acnes wywołującej trądzik. Jeżeli chcesz dokładnie domyć swoją twarz z tłustego sebum czy pozostałości kosmetyków takich jak silikony bądź parafina musisz zastosować tłusty olejek (w myśl zasady, że nic tak dobrze nie usunie tłuszczu jak tłuszcz).

Jeśli przeraża Cię stosowanie tłustego olejku na twarz, a przed oczami masz wizję nagłego pogorszenia stanu cery to już Cię uspokajam. Nie musisz się o to martwić!

Olejki hydrofilowe to po prostu połączenie oleju z emulgatorem. Dzięki obecności emulgatora, olejek świetnie łączy się z wodą i doskonale zmywa wszelkie zanieczyszczenia skóry oraz co istotne nie pozostawia na niej tłustej warstwy. Taki produkt nie naraża cery na odwodnienie. Jest najbardziej bezpiecznym i najskuteczniejszym sposobem oczyszczania skóry, gdyż jest dla niej neutralny i nie narusza bariery ochronnej skóry. Co to oznacza? Płaszcz ochronny skóry nie został naruszony dzięki czemu cera nie jest podrażniona i przez to szybciej się regeneruje. Żele czy też mydła niestety naruszają tę barierę. Co się wówczas dzieje? Skóra jest o wiele bardziej narażona na działanie alergenów czy bakterii, które przedostają się w głąb skóry. Ponadto przez uszkodzoną barierę ochronną skóry dużo szybciej się ona odwadnia. Podrażniona skóra gorzej radzi sobie z regeneracją uszkodzeń i może być punktem wyjścia dla stanów zapalnych, dlatego tak bardzo ważne jest, by podczas codziennego oczyszczania skóry nie naruszać jej bariery ochronnej.

Zanim zaczęłam używać olejków hydrofilowych stałam na rozdrożu, bowiem produkty, których używałam wcześniej do oczyszczania bądź demakijażu nie spełniały moich oczekiwań. Niektóre co prawda skutecznie oczyszczały ale kosztem wysuszenia naskórka. Jeszcze inne obchodziły się z moją skórą delikatnie ale nie potrafiły całkowicie usunąć wszystkich zanieczyszczeń. Na szczęście odkryłam olejki hydrofilowe. Dzięki nim, moja skóra jest bardzo dobrze oczyszczona i jednocześnie nie podrażniona.

Niestety żaden żel, żadne mydło nie jest w stanie zapewnić takiego komfortu skórze co olejki hydrofilowe. Nie daj się więc nabrać na żel o naturalnym pH. Taki nie istnieje.

Stosowanie olejków hydrofilowych niesie ze sobą wiele korzyści. Oto niektóre z nich:

  • bezpieczeństwo stosowania – posiadają prosty skład. Nie zawierają konserwantów ani żadnych innych zbędnych substancji, takich jak detergenty i środki myjące, przez co mogą być stosowane także do demakijażu oczu;
  • nie naruszają bariery ochronnej skóry – skutecznie lecz delikatnie oczyszczają bez naruszenia pH skóry, dzięki czemu, po ich użyciu nie jest wymagane stosowanie toników. Skóra po myciu nie jest ściągnięta ani wysuszona;
  • bardzo dobrze zmywają wodoodporny tusz, szminki i podkłady o przedłużonej trwałości;
  • ich stosowanie nie jest czasochłonne;
  • w dłuższym okresie stosowania poprawiają stan cery – potrafią wyregulować produkcję sebum i wspomóc walkę z zaskórnikami.

Do wyboru mamy szeroki wachlarz olejów, ale tym najczęściej wykorzystywanym jest moim zdaniem olej słonecznikowy. Stanowi on idealną bazę takiego olejku, gdyż posiada właściwości łagodzące i nawilżające, a także jest odpowiedni dla każdego rodzaju cery.

Podstawowy skład olejku hydrofilowego to olej i emulgator, ale dostępne są również olejki wzbogacone o olejki eteryczne. Przykładowo olejek z dodatkiem olejku eterycznego z drzewka herbacianego zyskuje właściwości antybakteryjne.

Jak stosować olejki hydrofilowe? Do wyboru mamy dwie metody:

  • na sucho – nakładając odrobinę olejku na twarz, masujemy dokładnie, a następnie zwilżamy dłonie i znów masujemy. W kontakcie z wodą tworzy się łatwa do zmycia emulsja;
  • na mokro – na już zwilżoną twarz nakładamy odrobinę olejku i masujemy nim skórę. Natychmiast otrzymujemy emulsję.
Najczęściej wybieram ten drugi wariant. Samo masowanie twarzy i oczu takim olejkiem jest bardzo relaksujące. Podczas mycia olejek nie będzie się pienił, gdyż jak wyżej wspomniałam, jest pozbawiony detergentów wszechobecnych we wszystkich żelach.

Stosując olejki hydrofilowe przy okazji oszczędzam na:

  • wacikach kosmetycznych;
  • produktach przeznaczonych do demakijażu oczu, bowiem olejek znajduje zastosowanie zarówno do oczyszczania cery, jak i oczu;
  • tonikach - nie muszę ich stosować, gdyż rolą toników jest przywrócenie właściwego pH skóry. Olejki nie naruszają bariery ochronnej skóry i co za tym idzie nie zmieniają jej pH;
  • peelingu - do olejku dodaję drobno zmielone ziarna kawy i taką mieszanką delikatnie masuję twarz.

Moim zdaniem jest to produkt pozbawiony wad. Stanowi idealne połączenie skuteczności i delikatności. To mój niezawodny sposób na szybkie oczyszczanie cery/demakijaż.

Najczęściej kupuję olejki hydrofilowe w sklepie internetowym Biochemia Urody. Jest to polski producent kosmetyków naturalnych. W zestawie otrzymujemy olejek w plastikowej buteleczce oraz emulgator. Do nas należy jedynie połączenie tych składników. Wystarczy po prostu przelać emulgator do buteleczki z olejkiem, wstrząsnąć i gotowe. Na buteleczce możemy przykleić dołączoną do zestawu naklejkę i wpisać odręcznie datę ważności - termin ważności wynosi od czterech do sześciu miesięcy w zależności od warunków w jakich będzie przechowywany (producent zaleca przechowywanie w temperaturze pokojowej). Olejki oferują też inne sklepy internetowe m.in. Zrób Sobie Krem czy e-naturalne. Polecam.

Jestem bardzo ciekawa czy znasz i stosujesz olejki hydrofilowe? Jeśli tak, to czy jesteś z nich zadowolona? Jeżeli masz inny, równie skuteczny sposób na oczyszczanie cery i demakijaż, to koniecznie podziel się nim ze mną w komentarzu.
Dzianinowa sukienka

czwartek, października 05, 2017

Dzianinowa sukienka

Bardzo lubię ubierać się elegancko ale zarazem wygodnie, dlatego tym razem, mój wybór padł na prostą i uniwersalną sukienkę z prążkowanej dzianiny. Sukienka posiada długie rękawy, które zawsze podwijam oraz ozdobne metalowe guziki na lewym ramieniu. Przy szyi wykończona jest półgolfem. Bardzo lubię tę sukienkę. Jest idealnym rozwiązaniem na okres przejściowy i stanowi świetną bazę do tworzenia różnych stylizacji. Dzianina, z której jest wykonana, jest ciepła i miękka, ale też niezwykle elastyczna, dzięki czemu znajdzie zastosowanie w szafie ciężarnej kobiety.

Sukience towarzyszy futrzana kamizelka, która bardzo przypadła mi do gustu. Pasuje do wszystkiego i mogłabym ją nosić przez cały czas. Dodaje każdej stylizacji charakteru.

Uzupełnieniem są rajstopy w kropeczki. Myślę, że to ciekawa alternatywa dla gładkich czarnych rajstop. Te wybrane przeze mnie mogą być noszone przez kobiety w ciąży, gdyż posiadają bezuciskową gumę i fajnie podtrzymują brzuszek. 

Skórzane botki i czarna torebka to już ostatnie elementy mojego stroju. 

Kupując tę czarną torebkę nie przypuszczałam, że będzie moim ulubionym dodatkiem. Pomimo niewielkich rozmiarów, mieści wszystkie moje niezbędne rzeczy, a ja już nie muszę dźwigać wielkiej torby.

Botki, mimo obcasa, są wygodniejsze niż niejedne balerinki. Przekonały mnie, zwolenniczkę płaskich butów, do ich częstszego noszenia. 

Każdy element mojego stroju stanowi moje jesienne must have. Nie wyobrażam sobie bez nich jesieni. Bardzo jestem ciekawa, czy Ty również masz swoje ulubione ubrania i dodatki, bez których nie możesz obejść się jesienią?



Sukienka - Orsay
Rajstopy - Gatta
Botki - Lasocki
Torebka - H&M








Bądź sobą / Koszula w kratę

czwartek, września 28, 2017

Bądź sobą / Koszula w kratę

Każda kobieta jest piękna, ale nie każda o tym wie. Dla większości z Nas, akceptacja samej siebie to nie lada wyczyn. Wciąż skupiamy się jedynie na swoich wadach i na tym, jak je wyeliminować, tymczasem mogą się one okazać naszym atutem.

Jestem tego żywym przykładem.

Jako młoda nieukształtowana dziewczyna, która dopiero wkraczała w dorosłość, uświadomiłam sobie, że totalnie odbiegam od standardów promowanych przez media. Cierpiałam z powodu swojej jasnej karnacji oraz nijakich włosów – ani prostych, ani kręconych. Byłam w totalnej opozycji do lansowanych wówczas trendów, czyli opalenizny i prostych włosów. Przez kilka lat rosło we mnie poczucie bycia brzydką, które dodatkowo potęgowane było przekonaniem innych, że jestem od nich młodsza o co najmniej pięć lat. Z tego względu byłam poza kręgiem zainteresowań płci przeciwnej, de facto nawet rówieśników, którzy brali mnie za 10-letnie dziecko.

Przełomem okazała się zmiana fryzury. To mnie podbudowało i uświadomiło, jak bardzo jedna mała zmiana, może zmienić wizerunek człowieka i to jak inni go postrzegają. Nikomu nie przeszkadzało już, że nie wyglądam na swój wiek.

Kolejny przełom nastąpił w tym roku, kiedy to udało mi się zaakceptować moją jasną karnację a’la córka młynarza.

Obecnie patrzę na to wszystko z przymrużeniem oka. To, co kiedyś uważałam za swoją wadę, okazało się tak naprawdę moim atutem.

Każdy z nas chce w jakiś sposób się wyróżniać i każdy chciałby wyglądać młodziej niż wskazuje na to metryka. Mnie wyróżniają moje kręcone włosy. One też sprawiają, że inni szybciej mnie zapamiętują. Ponadto, pomimo mojego wieku, wciąż jestem odbierana jako dużo młodsza.

Wniosek z tego taki, że nie zawsze warto walczyć z naturą. Trzeba próbować akceptować siebie takim, jakim się jest. Każdy z nas jest inny, ale każdy jest wyjątkowy. Nie bójmy się być sobą.

Ja akceptuję siebie w stu procentach. Jestem dzięki temu przekonana o swojej wartości. Negatywne komentarze nie stanowią dla mnie problemu. One jedynie wzmacniają moją odporność na krytykę. Każdy może napisać, co tak naprawdę myśli. Nie moderuję komentarzy i nie mam takiego zamiaru. Ten blog nie powstał po to, bym mogła czytać same komplementy na swój temat, ale dlatego, że uwierzyłam w siebie, zaakceptowałam się taką, jaką jestem i chciałam podzielić się swoim życiem z innymi. Jeśli ktoś polubi mnie i mojego bloga to wspaniale, a jeśli nie, to nic na siłę. Przynajmniej wiem, że próbowałam.

Jestem zwykłą dziewczyną, jakich wiele. Swoimi stylizacjami Ameryki nie odkryję, ale czuję się w nich naprawdę wspaniale.

Nie jestem też wyjątkiem i również ja posiadam w swojej szafie koszulę w kratę. Ilekroć ją zakładam czuję się jak dziewczyna z sąsiedztwa. I to właśnie ta myśl sprawiła, że jest ona dziś główną bohaterką mojej stylizacji.

Wzór w kratę, to moim zdaniem, wzór ponadczasowy. Tej jesieni również modny. To dobitnie pokazuje, że warto w niego inwestować.

Bardzo jestem ciekawa czy akceptujesz siebie taką, jaką jesteś? Czy uważasz, że jesteś wspaniała? Mam nadzieję, że tak. Przy okazji daj znać, czy lubisz wzór w kratkę i czy moja stylizacja wpisuje się w Twój gust.


Koszula - Orsay
Legginsy - Gatta
Botki - Lasocki
Torebka - H&M














Rock and romance

czwartek, września 21, 2017

Rock and romance

Jesień to odpowiedni czas na mniej stonowane stylizacje, stąd pomysł, aby lekkość zestawić z mocnymi akcentami i tym samym udowodnić, że przeciwieństwa się przyciągają.

Lekką, kobiecą bluzkę w romantycznym stylu połączyłam ze skórzanymi legginsami. Te dwa pozornie nie pasujące do siebie elementy stroju świetnie się uzupełniają. Bluzka przełamuje mocny akcent, jaki stanowią skórzane legginsy, a te z kolei dodają charakteru zwiewnej bluzce.

Bluzka wspaniale układa się na ciele. Nie jest taliowana, dlatego jej swobodny fason jest niezwykle wygodny w noszeniu, a rozkloszowane rękawy dodają uroku i odpowiadają aktualnie panującym trendom.

Skórzane legginsy stanowią natomiast doskonałą alternatywę dla popularnych dżinsów.

Kropkę nad i stanowi futrzana kamizelka. Myślę, że dzięki niej wszystkie elementy stroju zyskują intrygujący wymiar.

Całość uzupełnia mała torebka oraz botki na słupku.

Jest wygodnie i romantycznie, ale z charakterem.

Co myślisz o mojej stylizacji?





Bluzka - House

Botki - Lasocki

Legginsy - Gatta




Torebka - H&M



Copyright © 2017 Styl Anny